Jak czytać świadectwo energetyczne (EP, EK, EU)
Świadectwo charakterystyki energetycznej dostaje się dziś przy zakupie domu albo mieszkania — sprzedający ma obowiązek przekazać je nabywcy przy zawarciu umowy. Problem w tym, że najbardziej rzucający się w oczy wskaźnik na tym dokumencie jest jednocześnie tym, który najsłabiej mówi o rachunku.
Opublikowano · zaktualizowano
Liczby, o których mowa
- Ciepłomierz
- 106 kWh/m²·rok mediana zapotrzebowania na energię ze świadectw stan na
Typowa wartość dla okolicy zmienia się z każdym nowym świadectwem, więc w tym tekście jej nie znajdziesz — znajdziesz to, jak ją czytać.
Trzy litery, trzy różne pytania
EU — energia użytkowa. Ile ciepła budynek potrzebuje, żeby było w nim ciepło. Zależy od ścian, okien i wielkości, a nie od tego, czym grzejesz. To jest miara jakości samej bryły.
EK — energia końcowa. Ile energii trzeba kupić. To ona stoi za rachunkiem, a jej stosunek do energii użytkowej zależy od tego, czym budynek jest ogrzewany. Kocioł oddaje mniej ciepła, niż zużywa paliwa, więc przy kotle energia końcowa jest większa od użytkowej o straty kotła i instalacji. Pompa ciepła oddaje więcej ciepła, niż pobiera prądu, więc przy niej energia końcowa schodzi poniżej użytkowej. Jeśli patrzysz na dokument, żeby oszacować koszt ogrzewania, patrz tutaj.
EP — energia pierwotna. Wskaźnik z przepisów, który przelicza energię końcową przez współczynniki nakładu nieodnawialnego. I to jest miejsce, w którym intuicja zawodzi: prąd z sieci ma współczynnik wyraźnie wyższy od jedności, a biomasa wyraźnie niższy. Dlatego dom na pellet ma niskie EP przy niemałym zużyciu, a dom ogrzewany prądem — wysokie EP przy rachunku, który wcale nie musi być wysoki.
Jeśli ktoś porównuje dwa domy „po świadectwie” i porównuje EP, to porównuje zgodność z przepisami, nie koszt życia w budynku.
Do czego służy EP, skoro nie do rachunku
Do sprawdzenia, czy budynek spełnia wymóg warunków technicznych — a ten wymóg jest sformułowany właśnie w energii pierwotnej i dotyczy ogrzewania, wentylacji i ciepłej wody. Nowy dom jednorodzinny musi się w nim zmieścić. Budynek starszy nie musi i nic z tego nie wynika: przepis obowiązuje przy budowie, a nie przez cały czas istnienia domu.
Dlatego liczba z okolicy porównana z progiem dla nowego domu nie mówi, że ktokolwiek złamał przepisy. Nie mówi też sama z siebie o wieku tutejszej zabudowy — i tu wraca to samo zastrzeżenie co wyżej: energia pierwotna zależy od nośnika. Osiedle nowych domów ogrzewanych prądem wypadnie w niej wysoko, a stare domy na pellet nisko, więc z jednej liczby nie da się odczytać, czy okolica jest stara, czy tylko inaczej ogrzewana. Wiek zabudowy czyta się z innych danych.
Czego nie ma w publicznym wykazie świadectw
Samo świadectwo, które sprzedający przekazuje nabywcy, nazywa źródło ciepła i podaje wskaźniki policzone dla tego konkretnego budynku. Publiczny wykaz świadectw jest czym innym i to o nim jest ten akapit: nie podaje ani klasy energetycznej od A do G, ani nośnika ciepła — gazu, węgla, pompy ciepła. Nie ma tych pól w ogóle, mimo że część serwisów potrafi sugerować inaczej. Rejestr, który zna źródło ciepła budynek po budynku, jest ustawowo zamknięty dla podmiotów prywatnych.
Świadectwo powstaje przy sprzedaży, najmie i odbiorze budynku. Zbiór świadectw z gminy jest więc próbką ruchu na rynku, a nie przeglądem tutejszej zabudowy: mówi o tym, co się w tej okolicy sprzedaje i wynajmuje, a nie o tym, co w niej stoi.
Dwie rzeczy do zrobienia przed zakupem
Po pierwsze: poproś o świadectwo tego budynku i przeczytaj z niego energię końcową, nie pierwotną. Przy działce niezabudowanej obowiązek nie powstaje — świadectwo wystawia się dopiero przy odbiorze budynku.
Po drugie: zestaw energię końcową z powierzchnią, którą naprawdę ogrzejesz. Wskaźnik jest podany na metr kwadratowy i na rok, więc dopiero pomnożony przez metraż daje wielkość, którą da się zestawić z ofertą dostawcy energii i z własnym budżetem. To jednak szacunek, a nie rachunek: wskaźnik obejmuje ogrzewanie, wentylację i ciepłą wodę razem, bywa sumą kilku nośników rozliczanych osobno i po różnych cenach, a liczy się go dla warunków przyjętych w przepisach, nie dla tego, jak akurat mieszkasz.